Shmuel David „Pies komendanta” – recenzja premierowa.

Polska, rok 1943. Nina trafia do obozu pracy w Skarżysku – Kamiennej, gdzie spotyka nietypowego sojusznika – psa doktora Rosta, który decyduje o tym, kto przeżyje, a kto nie. Nie spodziewa się, że wkrótce ten pies uratuje jej życie. Historia wydarzyła się naprawdę, a jej bohaterka żyje do tej pory.

Każda książka opowiadająca o losach ludzkich w czasach wojennych jest przejmująca i ta nie należy do wyjątków. Nietypowa natomiast jest w niej nie tylko sama historia, lecz również sposób jej opowiedzenia – przeplata losy Niny z 1943 roku z jej losami z czasów współczesnych, a także Toma – chłopaka, któremu opowiada ona o swojej najtrudniejszej przeszłości.

Bohaterka jest Żydówką, która podczas pobytu w obozie wiele wycierpiała, lecz jej przykład pokazuje, jak naród, który miał zostać unicestwiony, odrodził się i choć nadal mierzy się z różnymi trudnościami, jest tak samo ważny jak inne kraje. Te dwie ramy czasowe tworzą ciekawy kontrast między tym, co było, a tym, co dzieje się w narodzie żydowskim i postrzeganiu go przez świat.

Mamy tu przedstawiony również proces powstawania pięknej przyjaźni między psem, a człowiekiem oraz jak ta przyjaźń czasami zmusza nas do trudnych wyborów, do tęsknoty i poświęceń. Bohaterowie, choć trochę wyidealizowani, wzbudzają sympatię i sprawiają, że chcemy im kibicować z całych sił. Książkę czyta się szybko, nie jest obszerna, rozdziały są krótkie, a poprzez przeplatanie losów Niny i Toma, ciężka atmosfera obozowa nie daje nam popalić – czułam wręcz niedosyt spowodowany tak małą ilością opisów przeżyć głównej bohaterki. Zainteresowani tematyką powinni poznać tę historię.

Wpis powstał we współpracy z wydawnictwem Bukowy Las.

Ceny książki można porównać w serwisie http://3tam.pl 🙂

2 myśli w temacie “Shmuel David „Pies komendanta” – recenzja premierowa.”

Dodaj komentarz