Przemysław Piotrowski „Smolarz” – recenzja.

Igor Brudny ucieka w góry, aby odzyskać spokój. Niespodziewanie angażuje się w sprawę morderstwa dwóch turystek, która – jak się okazuje – jest wierzchołkiem ogromnej góry lodowej. Pewien polityk stara się uprzykrzyć Brudnemu życie, by ten nie doszedł do prawdy, której desperacko obawia się tylu ludzi. Jest ona bowiem więcej niż przerażająca.

O rany, co to była za mocna, szokująca, bulwersująca i absolutnie ponadprzeciętna historia! Jej początki sięgają czasów powojennych, jej autentyczne historyczne wątki porażają, a fikcja literacka wręcz razi okrucieństwem.

Opowiada o głęboko zakorzenionym źle przekazywanym z pokolenia na pokolenie, które z biegiem lat wcale nie umniejszało swojego działania, wręcz przeciwnie – doskonaliło je, wyostrzało zmysły,  eksperymentowało, zmuszało do milczenia tylko sobie znanych świadków.

Charyzmatyczny Igor Brudny jest znany z poprzednich części serii, których nie miałam okazji poznać, a które są od siebie niezależne i muszę przyznać, że od razu go polubiłam.  Bohaterowie zostali świetnie wykreowani – nieoczywiści, nieprzewidywalni, z własnymi demonami, z niedającymi się okiełznać wadami i chyba dlatego tak wzbudzili moją sympatię. Są autentyczni i wiarygodni.

Akcja jest dynamiczna i wielowątkowa, a  fabuła została świetnie wymyślona oraz poprowadzona. Zostały w nią wplecione nie tylko okrutne morderstwa, ale także lokalne, straszne legendy, historyczne wątki, polityczne kłamstwa i oszustwa oraz prywatne, skomplikowane perypetie Brudnego.

Mrok, groza, niezwykle trudne i ryzykowne śledztwo, niebezpieczeństwo, zwroty akcji, prawda rodem z horroru – wszystko to zostało przedstawione z pazurem i konkretnie, aczkolwiek dokładnie i nieśpiesznie. Jeśli lubicie takie książki, ta z pewnością przypadnie Wam do gustu. Nie polecam osobom wrażliwym z uwagi na dosyć drastyczne sceny.

Wpis powstał we współpracy z wydawnictwem Czarna Owca.

4 myśli w temacie “Przemysław Piotrowski „Smolarz” – recenzja.”

Dodaj komentarz