Ewa Przydryga „Nienarodzona” – recenzja.

Laura Wagner, kobieta w zaawansowanej ciąży, znika. Wszystko wskazuje na to, że targnęła się na własne życie. Oprócz policji, śledztwo prowadzi jej przyrodnia siostra, Nina, która odkrywa coraz więcej sekretów związanych z mającym się wkrótce narodzić dzieckiem.

Co za trudne tematy poruszyła w swojej książce Ewa Przydryga! Do czego zdolny jest człowiek, kiedy nie ma już nic do stracenia? Zachowania ludzkie w obliczu zbliżającej się tragedii są niebezpieczne nie tylko dla niego samego, lecz również dla ludzi znajdujących się w pobliżu i autorka świetnie pokazała to w swojej powieści.

Akcja, choć dynamiczna, nie jest rozbudowana, nie ma tu licznych wątków, a z bohaterami nie zdążymy się zżyć, zanim rozwikłamy trudną zagadkę. Są za to różne ramy czasowe, zawiła intryga, nieoczywiste postacie i niesamowicie lekkie pióro Ewy Przydrygi. Poruszone tematy: przemocy, choroby, rodzinnych tajemnic, niebezpiecznie trudnych dylematów kreują atmosferę paraliżującego strachu już od pierwszej strony i poczucie zbliżającego się tragicznego finału.

Napięcie jest umiejętnie stopniowane, lecz pojawiły się pewne rzeczy, które – według mnie – sprawiły, że książka trochę straciła na wiarygodności. Powieść zbiera bardzo dobre opinie, więc polecam każdemu wyrobić sobie o niej własne zdanie. Ja, mimo jej drobnych wad, jestem na tak!

Ceny książki można porównać w serwisie http://3tam.pl 🙂

6 myśli w temacie “Ewa Przydryga „Nienarodzona” – recenzja.”

Dodaj odpowiedź do sagula Anuluj pisanie odpowiedzi