Mark Miller „O północy w Nowym Jorku” – recenzja przedpremierowa.

Lorraine jest w ogromnym niebezpieczeństwie – od kilku miesięcy prześladuje ją człowiek, który twierdzi, że przed laty zamordował jej ojca. W Nowym Jorku poznaje Léo – utalentowanego artystę, który właśnie wyszedł z więzienia za handel kopiami obrazów wielkich malarzy. Młodzi z czasem zakochują się w sobie.. i próbują rozwikłać zagadkę tajemniczego prześladowcy. Jak zakończy się ta historia?

Kurczę, nastawiałam się na lekką, przyjemną lekturę, która często będzie wywoływać uśmiech na twarzy. Zupełnie nie spodziewałam się, że powieść będzie tak wzruszająca, iż będzie nie tylko dotykała najczulszych strun w sercach ludzkich, ale też grała na nich smutną, przejmującą muzykę. A wszystko to za sprawą osobistych dramatów głównych bohaterów, rodzinnych tajemnic, rodzenia się nowego uczucia w niebywale trudnych okolicznościach, a także przeżywania przez nich mieszaniny doświadczeń: miłości i odrzucenia, przyjaźni i zdrady, strachu i odwagi.

Wątek romantyczny dotyczy oczywiście Lorraine i Léo, którzy poznają się w Central Parku. Mimo trudnych początków, między nimi rozkwita prawdziwe uczucie, a morderca czyhający na życie Lorraine nie jest w stanie im przeszkodzić. Do czasu.. Bohaterowie wzbudzają sympatię, od początku do końca trzymamy za nich kciuki – nawet jeśli czasami podejmowane przez nich decyzje trochę irytują, to zdecydowanie wprowadzają sporą dawkę emocji w tę wciągającą historię.

Akcja nie jest dynamiczna, wątek kryminalny rozkręca się dosyć powoli i nie jest zbyt zawiły, ale jego finał kompletnie zwala z nóg. Styl autora jest lekki, książkę czyta się szybko, posiada mocny, intrygujący początek, a perspektywa głównych bohaterów zmienia się z każdym rozdziałem, dzięki czemu bardziej rozumiemy ich zachowanie oraz kierunek pędzących myśli, choć nie wszystkie przypadają nam do gustu.. ale przecież nie o to tutaj chodzi, prawda?

Romansom często można zarzucić przewidywalność i z czystym sumieniem trzeba przyznać, że ta książka również posiada takowe momenty. Nie da się jednak ukryć, że zagadka kryminalna skutecznie wprowadziła nieco zamieszania, napięcia oraz zwrotów akcji. Nie mogę zdradzić zakończenia, aczkolwiek przyznam, że kilka łez zakręciło mi się w oku. 🙂 Ci, którzy lubią romantyczne historie, na pewno nie będą zawiedzeni, a i innych zachęcam do zapoznania się z tą książką!

Premiera: 26.07.2023

Wpis powstał we współpracy z wydawnictwem W.A.B.

6 myśli w temacie “Mark Miller „O północy w Nowym Jorku” – recenzja przedpremierowa.”

Dodaj odpowiedź do olitoria Anuluj pisanie odpowiedzi