Dorota Gąsiorowska „Córka ziemi” – recenzja przedpremierowa.

Weronika jest znaną rzeźbiarką, nic więc dziwnego, że otrzymuje zlecenie odtworzenia rzeźby Freyi – nordyckiej boginii miłości, która miałaby stanąć w ogrodzie przy pałacu w Jurze Krakowsko-Częstochowskiej. Weronika podejmuje się tego zadania, nie wiedząc, jak to odmieni jej życie. Tym bardziej, że w studni na terenie pałacu zostają znalezione ludzkie szczątki..

Sądziłam, że mam przed sobą lekką, przewidywalną, prostą opowieść, o której szybko zapomnę. Jakże się cieszę, że się pomyliłam! Mimo obszernej treści, mimo niedynamicznej akcji zostałam z całą mocą wessana w wir niezwykłych wydarzeń, czuję się zahipnotyzowana tą historią i jestem pewna, że zostanie ona w mojej głowie na bardzo długo. To przepiękna, cudowana opowieść o sile, tajemnicach, o poświęceniu, o przyjmowaniu swojego losu z godnością, o życiu w głębokiej przyjaźni z naturą. Przedstawiona została w dwóch ramach czasowych – współczesnych opisanych z perspektywy Weroniki, oraz przed stu laty, dotyczących Frei, pewnej wyjątkowej nastolatki.

Jestem pod ogromnym wrażeniem skontruowanej fabuły, sposobie jej opowiedzenia oraz oddania atmosfery dawnych czasów. Bohaterowie zostali genialnie wykreowani, zwłaszcza Freya, a jej historia zawładnęła mną tak bardzo, że nie potrafiłam przestać o niej czytać. Weronika powoli odkrywa karty z życia nastolatki, która – jak się okazało – miała wiele wspólnego nie tylko z nordycką boginią, ale i z nią samą. Główne bohaterki oraz ich doświadczenia są niespiesznie, skrupulatne opisane, nawiązujemy z nimi więź, czujemy się świadkami rozgrywających się przed naszymi oczyma wydarzeń.

Gdy poznawałam trudne życie Freyi, jej przemyślenia, emocje, których nie szczędzi nam autorka, wprost nie mogłam się oderwać od lektury. Lekkie pióro i wrażliwość na otaczające nas piękno Doroty Gąsiorowskiej sprawiają, że książka sama się czyta, strony przewracają się nie wiedzieć kiedy, a gdy powieść już się zakończy, odczuwa się ogromny zawód, niedosyt, bo jest jej za mało! Mrok towarzyszy nam tu od samego początku, czai się za rogiem, gotów uderzyć swoją mocą w najmniej odpowiedniej chwili – stworzenie tego poczucia plus niepowtarzalny klimat powieści zasługuje według mnie na owacje na stojąco.

Chyba jeszcze nigdy powieść obyczajowa nie spodobała mi się tak bardzo. Jestem nią zachwycona i nie mogę się doczekać kolejnej części z tej serii. Polecam, polecam, polecam!

Premiera: 26.07.2023

Wpis powstał we współpracy z wydawnictwem Znak.

4 myśli w temacie “Dorota Gąsiorowska „Córka ziemi” – recenzja przedpremierowa.”

Dodaj odpowiedź do Morgana Anuluj pisanie odpowiedzi