Frank Avellino, były burmistrz Nowego Jorku, zostaje brutalnie zamordowany we własnym domu. Za zabójstwem stoi jedna z jego córek. Która? Sofia czy Alexandra? Siostry oskarżają się nawzajem i są w tym wyjątkowo przekonujące. Eddie Flynn podejmuje się obrony jednej z nich, nie wiedząc, jak to zmieni jego dotychczasowe życie.
Nie da się ukryć, że autor miał oryginalny pomysł na tę powieść, a jego realizacja wyszła mu genialnie! Książka jest wstrząsającą opowieścią o bólu, nienawiści i szaleństwie, które w połączeniu ze sobą tworzą zło w najczystszej postaci. Na dodatek to zło potrafi świetnie się maskować pod płaszczykiem smutku, żalu i strachu.
Krok po kroku poznajemy tu sprawę zamordowana Franka Avellino, począwszy od dwóch przerażających zgłoszeń na nowojorską policję, które przychodzą niemal jednocześnie. To Alexandra i Sofia, przerażone córki zamordowanego Franka, informujące o przestępstwie. Która z nich mówi prawdę? Alexandra jest pewną siebie kobietą sukcesu, Sofia natomiast cierpi na zaburzenia psychiczne. Przyznam, że bardzo trudno jest postawić na którąkolwiek z nich, a im więcej przeczytamy stron, tym bardziej rośnie nasza dezorientacja.
Historia jest przedstawiona z różnych perspektyw – adwokata Sofii, prawniczki Alexandry, ich pomocników, a także samej zabójczyni, ale w taki sposób, że nie możemy połapać się, o którą siostrę chodzi. Autor manipuluje napięciem, emocjami czytelników, a także akcją i robi to naprawdę umiejętnie! Nie ma tu wielu wątków, ale uwierzcie mi na słowo, że przy tym thrillerze nie sposób się nudzić.
Jest to kolejna książka z serii o Eddim Flynnie, adwokacie, który kiedyś stał po mrocznej stronie prawa, a teraz reprezentuje tylko tych, którym ufa. Całe szczęście książki są kompletnie niezależne od siebie i nie trzeba czytać poprzednich części. Jeśli więc masz ochotę na pasjonujący, ambitny thriller prawniczy napisany świetnym stylem, który porwie Cię bez reszty w swój mroczny świat, Steve Cavanagh przyszedł Ci z pomocą.

Kurcze, ale ty fajnie piszesz te recenzje… Nic dziwnego, że miałaś okazję napisać blurby (już sobie wyguglowałam co to :P)
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Haha, dlatego Ci w jednym z poprzednich komentarzy nie tłumaczyłam, co to jest 😀 gdy dostałam tę propozycję, też musiałam sobie wygooglować, także..
Ojej, dziękuję Ci bardzo, wiele to dla mnie znaczy 😘
PolubieniePolubione przez 1 osoba
A powiedz mi, jak się na to „blurby” załapałaś?
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Oprócz bloga mam konto na Instagramie, na którym piszę recenzję i właśnie tam odezwała się do mnie kobieta reprezentująca wydawnictwo z pytaniem, czy jestem zainteresowana napisaniem blurba. I po jakimś czasie znowu 🙂 no cóż, nie mogłam odmówić 😅
PolubieniePolubione przez 1 osoba
bardzo mnie zachęciłaś!
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Cieszę się! 🙂
PolubieniePolubienie