Santiago Posteguillo „Rzym to ja” – recenzja przedpremierowa.

„Namiestnik Macedonii Dolabella zostaje oskarżony o korupcję. Mając po swojej stronie skład sędziowski i najlepszych obrońców, jest pewny wygranej. Nikt nie chce oskarżać w tym procesie… wreszcie na scenę wkracza młody śmiałek: Gajusz Juliusz Cezar.”

Szczerze mówiąc nie sądziłam, że ta książka może mi się spodobać, byłam po prostu zaintrygowana historią Juliusza Cezara i tym, na czym polega jego fenomen. Jak bardzo się pomyliłam! Gdy zaczęłam czytać, zostałam po prostu wessana w wir wciągających wydarzeń, jak gdyby wraz z przeczytaniem pierwszej strony ktoś wsadził mnie w czasy starożytnego Rzymu w sam środek rozgrywających się wydarzeń.

Jest to z pewnością opowieść o odwadze, o potędze miłości, o bardzo trudnym położeniu wielu ludzi, którzy starali się z godnością znosić swój nadzwyczaj ciężki los, o okrutnej władzy. Mamy tu przedstawione najważniejsze wydarzenia z życia Juliusza Cezara oraz najbliższych członków jego rodziny, trudności, z którymi się mierzył, jego porażki oraz sukcesy do 23. roku życia. Z wiadomych względów rekonstrukcja większości wydarzeń powstała na zasadzie przypuszczeń i domysłów, jednak są one tak świetnie napisane, że nawet ktoś, kto nie interesuje się starożytnym Rzymem, mógłby przepaść w tej książce z powodu intrygującej, dynamicznej, trzymającej w napięciu historii, dodatkowo z zachowaniem klimatu oraz słownictwa tamtych czasów. Nie brakuje tu emocji, bo przecież główny bohater był buntowniczy, przeciwstawiał się ludziom stojącym u szczytu władzy, był również bardzo rodzinny, gotów oddać życie za żonę, córkę, matkę oraz siostry. Zasługuje na uwagę ogromna miłość małżonków mimo tego, że to nie oni decydowali o swoim ślubie i zrobili to w bardzo młodym wieku.

Poznajemy ówczesne prawo, zakazy i nakazy, mentalność społeczeństwa, ich odwagę i nie tylko. Wiele kwestii szokuje i daje do myślenia, a czasem przeraża, bo mimo upływu wielu lat pewne rzeczy są aktualne po dzień dzisiejszy. Jest tu także wiele doniosłych, przeprawiających o gęsią skórkę momentów. To książka napisana ze smakiem, profesjonalnie, inteligentnie, bez zbędnej treści. I nic dziwnego, w końcu Posteguillo jest filologiem, językoznawcą i autorem powieści historycznych, a przy pisaniu tej książki konsultował się ze specjalistą od prawa rzymskiego.

Bardzo chętnie przeczytam kolejną część.

Premiera: 11 października

Wpis powstał we współpracy z Wydawnictwem Hi:story.

5 myśli w temacie “Santiago Posteguillo „Rzym to ja” – recenzja przedpremierowa.”

Dodaj odpowiedź do nieodkrytapl Anuluj pisanie odpowiedzi