Robert Ziębiński „Diabeł” – recenzja.

Maks, weteran wojenny, ma wiele własnych demonów. I psa. Są ze sobą bardzo zżyci i stanowią świetny team. Maks nie potrafi zaufać drugiemu człowiekowi, żyje na odludziu, nie widział swojej rodziny od ponad ćwierć wieku. Mimo to, gdy umiera jego ojciec, decyduje się na wyjazd do rodzinnych stron i tym samym wdeptuje w sam środek wyjątkowo głębokiego bagna.

Jest intrygująco. Jest gęsia skórka. Są dreszcze na karku.

Chyba pierwszy raz spotykam się z tak wyjątkową książką. Nie wielowątkową, a mimo to nieprzewidywalną. Z ograniczoną liczbą bohaterów, a mimo to trzymającą w napięciu od samego początku do końca. Z mocno skrytym głównym bohaterem, a mimo to z otaczającą go tak emocjonalną, tak smutną aurą. Z dosyć krótkim, szybkim śledztwem, a mimo to mocną, niebezpieczną fabułą. Jakby te wszystkie sprzeczności były celowym, świadomym, kontrolowanym działaniem autora. Bez żadnych upiększeń, ulepszeń, ozdobników, bo i po co.

Mamy tu mocny początek, tajemniczego, powściągliwego głównego bohatera, mamy żołnierską mentalność i wyjątkowo brudną aferę, w którą zamieszani są wysoko postawieni ludzie, a którą Maks odkrywa przypadkiem. Czy jego ojciec rzeczywiście umarł śmiercią naturalną? Czy Maks zdoła uciec przed tragicznymi wspomnieniami?

Mamy tu również dwie ramy czasowe: dotyczące teraźniejszości Maksa oraz jego przeszłości. Zaczynamy rozumieć, dlaczego jest taki, jaki jest – skryty, zdany na siebie, samotny, zamknięty w sobie. I niebezpieczny. Mimo to zdołał zaprzyjaźnić się z psem, który jest zdolny zabić dla swojego pana. Dosłownie. I z chęcią to robi. Bo oboje mają za sobą okrucieństwa wojny. Bo nikt im nie pomógł dojść do siebie po traumatycznych wydarzeniach.

Na uwagę zasługuje fakt, że autor niezbyt pochylił się nad charakterystyką głównego bohatera. A mimo to, po samych czynach i słowach Maksa, niezbyt wielu zresztą, możemy o nim powiedzieć bardzo, bardzo dużo. Tych skrywanych, tak chcących pozostać w ukryciu emocji jest tak wiele.. Jestem pełna podziwu dla autora za przedstawienie tego w taki sposób.

Książka trzyma w napięciu nawet wówczas, gdy pozornie nic się nie dzieje. Od początku czuć atmosferę grozy, czuć, że za chwilę wydarzy się coś dramatycznego, a świetny styl autora mocno potęguje to doznanie. Niewiarygodne, że samym sposobem opowiedzenia historii Robert Ziębiński zdołał tak manipulować emocjami czytelników! Książkę można przeczytać od razu w jeden wieczór, porywa z całą mocą w wir dynamicznych wydarzeń, w próby rozpracowania Maksa, w gęstą, pełna mroku atmosferę. I smutku. Cholernego smutku wyzierającego z niemal każdej strony tej niezwykłej książki. To nie mogło się nie udać. Zdecydowanie polecam tę powieść.

Film na podstawie książki już wkrótce trafi do kin!

Wpis powstał we współpracy z Empik Go.

2 myśli w temacie “Robert Ziębiński „Diabeł” – recenzja.”

Dodaj komentarz