Kazimierz Kyrcz jr. „Femme fatale” – recenzja.

Kolejna dobra pozycja dla miłośników literatury grozy!

Zbiór nosi tytuł „femme fatale” nie bez powodu, ponieważ w wielu z tych opowiadań bohaterkami są kobiety uwodzące, kuszące, owijające sobie mężczyzn wokół palca. Co z tego wyniknie?

Oczywiście nie tylko o nich tu mowa. Zostało poruszonych wiele tematów, często przedstawionych groteskowo, a autor umiejętnie stworzył z nich przyprawiające o gęsią skórkę, fantastyczne historie. O niebezpiecznych dewiacjach, ludzkich słabościach, które lepiej, by pozostały w ukryciu. O mieście, chaotycznym i sprytnym, czekającym ze śmiechem na swoje ofiary, które nie potrafią dotrzymać mu kroku. O zemście. O pechu. O samobójstwie. O sprecyzowaniu swojego mrocznego jestestwa.

A także o miłości, która nie ma prawa skończyć się dobrze.

Opowiadania te są świetnym dowodem na to, że można zastosować poczucie humoru przy tak przerażających scenach – uśmiechy naprzemienne z dreszczykiem strachu? Czemu nie! W tym przypadku to zdecydowanie zdaje egzamin. 🙂

Nie ma tu chaosu, nie ma opowiadań nudnych, o wszystkim i o niczym. Wszystkie są o CZYMŚ. Wciągają, są ironiczne, trzymają w napięciu, choć niektóre z nich mają przewidywalne zakończenie. Narracja w większości pierwszoosobowa, mamy tu również piękny, budzący podziw język – bardzo to lubię 🙂. Widać, że autor jest kimś, kto doskonale wie, co robi. Warto zapoznać się z tą książką.

Wpis powstał we współpracy z wydawnictwem Forma.

4 myśli w temacie “Kazimierz Kyrcz jr. „Femme fatale” – recenzja.”

Dodaj komentarz