Krzysztof Maciejewski „Album” – recenzja.

Ależ wyobraźnią i odwagą popisał się autor tym zbiorem opowiadań! Znajdziemy tu niemal wszystko – grozę, fantastykę, historie wzbudzające zarówno przerażenie jak i śmiech, a także tematy do rozważań. Maciejewski zastosował różne rodzaje narracji, a następnie wprowadził je w totalnie różniące się od siebie opowiadania – ciężko zgadnąć, na co trafimy na kolejnej stronie 🙂. Wszystko to oprawił w budzące podziw metafory, związki frazeologiczne oraz złote myśli.

Jednak czy wszystkie opowiadania były świetne?

Oczywiście, że nie, przynajmniej moim zdaniem. To jednak nie dziwi w książce, w której znajdujemy wiele historii.

Mamy tu zarówno krwawe opowiadania, jak i wręcz przeciwnie. Te dotyczące miłości jak i te o nienawiści. Opowiadające o ludzkich pragnieniach jak i sposobach ich zrealizowania. Historie poważne, traktujące filozoficzne prawdy, zadające pytania i szukające odpowiedzi. Opowiadania brutalne, trzymające w napięciu, z dużą dozą fantazji oraz ironiczne, groteskowe, zabawne. Jednym słowem: różnorodne. Nie ma tu ograniczeń, autor nie miał hamulców i widać, że świetnie się bawił przy tworzeniu tego zbioru.

Nie da się jednak ukryć, że trzeba być skupionym na czytaniu, bo łatwo o rozproszenie poprzez ilość zastosowanych metafor i nie tylko. Z pewnością jest to nietuzinkowa, nieszablonowa książka. Myślę, że wiele osób znajdzie w niej coś dla siebie – ja znalazłam, chociaż przyznam szczerze, że gustuję w nieco innych książkach.

Wpis powstał we współpracy z wydawnictwem Forma.

6 myśli w temacie “Krzysztof Maciejewski „Album” – recenzja.”

Dodaj odpowiedź do Hebius Anuluj pisanie odpowiedzi