Piotr Kościelny „Nielat” – recenzja.

Wrocław, lata dziewięćdziesiąte. Jedenastoletni Michał musi przedwcześnie dojrzeć, by przetrwać w swoim rodzinnym domu. Policjanci z wydziału zabójstw prowadzą sprawę morderstwa znanego aktora oraz znalezionych, zwęglonych zwłok młodego chłopaka.

Nieporuszanie trudnych tematów nie sprawia, że nie istnieją. Milczenie o otaczających nas patologiach nie oznacza, że nie mają one miejsca.

Czytając tę książkę czułam się trochę tak, jakbym przedzierała się przez ogromną siłę wiatru, która daje w kość, ale nadal parła do przodu, by móc zobaczyć z bliska hipnotyzującą moc tornada. Ile tu trudnych do opisania emocji, poniewierających czytelnika, pozostawiających oszołomienie, wstrząs, roztrząsanie historii na czynniki pierwsze jeszcze przez długi czas po zakończeniu lektury. I to, co teoretycznie powinno odpychać, jednocześnie posiada jakąś magnetyczną siłę nakazującą dojść do końca, poznać zakończenie tej dramatycznej historii. Czytałam jak zahipnotyzowana, mimo szokująco mocnego przekazu, jakie niesie ze sobą treść.

Mamy tu brud, przemoc i krzywdę, stosowaną także na dzieciach, mamy też śmierć. I właśnie sprawy dwóch zabójstw otrzymuje do rozwiązania komisarz Nawrocki. Nie wie jeszcze, że pomimo nawet nietrudnego śledztwa, nie będzie mógł się pozbierać po rozwiązaniu sprawy.

Tak jak my, po zakończeniu lektury.

Akcja biegnie dwutorowo – mamy rok 1994 i narrację pierwszoosobową Michała, a także 1998, w którym to właśnie śledczy rozwiązują sprawy morderstw. Gdy obie akcje zaczynają się zazębiać, otrzymujemy szokującą mieszankę niezłej intrygi, mnóstwa zarówno wypowiedzianych jak i ukrytych emocji, przejęcia, wzruszenia, zniesmaczenia, a na koniec smutku i nostalgii. Bo przecież takie rzeczy dzieją się na codzień, warto otwierać na nie oczy i reagować – autor przekazał nam to w sposób niebudzacy wątpliwości.

Książka została napisana konkretnie, możnaby przeczytać na raz, gdyby nie emocjonalny bagaż, jaki niesie ze sobą. Oprócz wielu przejmujących, przeprawiających o gęsią skórkę tematów mamy tu też opisy trudu pracy w policji, machlojek władz i niektórych rozrywek bogaczy. I to również nie należy do łatwych treści. Kompletnie nie żałuję czasu spędzonego przy tej książce – jest świetna. Piotr Kościelny znowu przeszedł samego siebie.

Wpis powstał we współpracy z wydawnictwem Czarna Owca.

2 myśli w temacie “Piotr Kościelny „Nielat” – recenzja.”

Dodaj odpowiedź do Hebius Anuluj pisanie odpowiedzi