Marta Zaborowska „Sześć powodów, by umrzeć” – recenzja przedpremierowa.

Konrad Macharow w czwartą rocznicę ślubu wraca wcześniej z delegacji, by zrobić żonie niespodziankę. Miriam jednak nie ma, a zagadka jej zniknięcia nurtuje nie tylko Konrada, ale również Adelę – jej siostrę oraz śledczych. Po sześciu miesiącach zostają znalezione zwęglone zwłoki. Macharow rozpoznaje w nich swoją żonę, natomiast Adela odmawia potwierdzenia tożsamości. Dlaczego? Na jaw wychodzą sekrety, które zamiast zmniejszać, zwiększają grono podejrzanych..

Jest to opowieść o ludzkich ułomnościach, egoizmie, tajemnicach, a także szaleństwie, s wszystko to w połączeniu ze sobą musi w końcu doprowadzić do dramatu.

Książka ogólnie mi się podobała, ale odczuwam po niej duży niedosyt. Z jednej strony jest wciągająca, mroczna i opowiedziana w ciekawy sposób. Porusza trudne tematy, tajemnica goni tajemnicę, a odkrywanie prawdy jest stopniowe, dajace nam przestrzeń na domysły. Z drugiej jednak strony trochę brakowało mi tu emocji i wiarygodności, niektóre pomniejsze wątki były jakby niedopracowane lub niedokończone.

Pomysł na fabułę i jej poprowadzenie był bardzo dobry. Historia została opowiedziana z sześciu różnych perspektyw – osób z otoczenia Miriam oraz śledczych. Akcja została rozciągnięta w czasie, choć skupia się głównie na momencie odnalezienia zwłok i tego, co działo się później, a działo się wiele. Każdy z bohaterów ma sekrety, każdy z nich jest podejrzany. I każdy z nich mógł mieć jakiś powód, by zabić.

Mimo nieskomplikowanej fabuły mamy tu zwroty akcji, mamy gęstą atmosferę, mamy także zaskakujące momenty, a zakończenie również do takich należy. Akcja nie pędzi na łeb na szyję, ale podejrzane zachowania bohaterów wywołują przyjemną dezorientację.

Książka ma sporo plusów, jednak coś mi tu nie do końca zagrało. Zachęcam każdego fana kryminałów do wyrobienia sobie własnego zdania na jej temat.

Premiera: 14 lutego 2024

Wpis powstał we współpracy z wydawnictwem Czarna Owca.

2 myśli w temacie “Marta Zaborowska „Sześć powodów, by umrzeć” – recenzja przedpremierowa.”

Dodaj komentarz