Majka Fijewska „Pan Henryk. Mężczyzna z Warszawy” – recenzja.

Warszawa, 1987 rok. Pan Henryk Dąbrowski jest mieszkającym w Domu Spokojnej Starości siedemdziesięcioletnim wdowcem i jest pewien, że – oprócz wspomnień – na nic już więcej nie może liczyć w swoim życiu. Całkowicie pogrążony w marazmie i rutynie w końcu postanawia wziąć się w garść i coś zmienić. Tymczasem w Domu pojawia się pewna tajemnicza kobieta, którą od początku wzbudza zainteresowanie pana Henryka.

Zastanawialiście się kiedyś, jakie pragnienia, uczucia oraz obawy towarzyszą starszym ludziom..?

Oj, jaka ta książka jest wyjątkowa!

Opowiada o pragnieniu bliskości, kosztowaniu smaku życia oraz czerpania z niego garściami, gdy człowieka ogranicza ciało i warunki, a w środku nie zestarzał się ani trochę.. Wciągnęła mnie od pierwszej strony i gdybym mogła, nie przestałabym czytać. Zostałam dosłownie wessana w trudną codzienność dzielnych pensjonariuszy Domu Spokojnej Starości. Co jest dosyć zadziwiające, ponieważ akcja nie jest dynamiczna, obejmuje dosłownie miesiąc z życia głównego bohatera i została opisana bardzo skrupulatnie, jakbyśmy czytali część pamiętnika głównego bohatera.

Książka została napisana przez psycholożkę oraz psychoterapeutkę. I to widać! Jest przesiąknięta emocjami, nienachalna, napisana pięknym, lekkim stylem, dzięki któremu historia pana Henryka zdaje się wnikać w głąb naszych serc, by zostawić w nich na zawsze swój ślad. Poruszająca i przejmująca. Zmieniająca nasze spojrzenie na życie starszych ludzi, przepełniająca współczuciem, skłaniająca do refleksji i zadumy nad przemijaniem, sensem oraz doświadczaniem.

Na uwagę zasługuje ujęcie różnych szczegółów dotyczących tamtych lat, a także przedstawienie rodzącego się uczucia między kobietą, a mężczyzną – towarzyszące temu emocje, ekscytacje, smutki, obawy i wynikające z tego nieporozumienia. To pokazuje dobitnie, że wiek to tylko liczba. Główni bohaterowie wiele w życiu przeszli, okazuje się jednak, że tego, co najtrudniejsze, wcale nie zostawili za sobą w tyle.

Chłonęłam każdą stronę z podziwem, ze smakiem, z ciekawością, z cudownym smutkiem, ale również nadzieją. Książka oprócz niezwykle wciągających emocjonalnych analiz zawiera ważny, głęboki przekaz, który warto poznać, przemyśleć i zapamiętać na długo. Żałuję, że już rozstałam się z bohaterami i gdyby powstała kolejna część, na pewno bym po nią sięgnęła.

Wpis powstał we współpracy z wydawnictwem Amalia.

6 myśli w temacie “Majka Fijewska „Pan Henryk. Mężczyzna z Warszawy” – recenzja.”

      1. Tylko czy autorka, młoda kobieta, może mieć dobry wgląd w umysłowość starszego mężczyzny? I samo otwarcie jest jakieś dziwne. W latach 80. w Polsce do domu starców trafiały raczej jedynie osoby, które nie miały gdzie mieszkać, albo sobie całkiem nie radziły z z powodów zdrowotnych z samodzielnym życiem.

        Polubienie

      2. Nie taka młoda.
        I tak, myślę, że może. Może nie da rady zrobić tego idealnie, ale dobrze – z pewnością.
        Jesteś mistrzem w ocenianiu książek (krytykowaniu), których nie przeczytałeś. 😃
        A większość to po prostu fikcja literacka i to jest w nich piękne.

        Polubienie

Dodaj odpowiedź do okularnicawkapciach Anuluj pisanie odpowiedzi