Tomasz Dalasiński „Przystanek kosmos” – recenzja.

Książka zawiera opowiadania o przemijaniu, o wspomnieniach, wydarzeniach z dzieciństwa z pozoru niemających znaczenia, a jednak lokujących się gdzieś w głębi mózgu przeżywającego i pozostawiających tam na zawsze swój ślad.

Zaczyna się melancholijnie, refleksyjnie. Można odnieść wrażenie, że autor za pomocą niektórych opwiadań opisuje swoje wspomnienia z młodszych lat. Robi to w sposób ciekawy, intrygujący, nieznoszący sprzeciwu, wciągający. Zwyczajną sytuację lub przedmiot potrafi opisać z takim namaszczeniem, czułością, że zmusza tym czytelnika do myślenia oraz do zmiany perspektywy.

Im dalej, tym opowiadania robią się mocniejsze, bardziej brutalne, choć nie tracą na wiarygodności – wydają się bardzo rzeczywiste i chyba przez to są takie intrygujące. Później znowu wracamy do tych życiowych, w których mieszczą się ludzkie słabości, ułomności i problemy. Nie ma tu fantastyki (no, może jedno małe opowiadanie, ale jakie dobre!), choć groza przebija się z niejednej historii. Przeraża chyba najbardziej fakt, że mogły (lub wydarzyły) się naprawdę.

Filozoficzne rozważania w tej książce zdumiewają. Ironiczny humor dodaje jej jakości i nie da się ukryć, że czytałam ją ze szczerą ciekawością. Mimo tego, ze brakowało tu napięcia, emocji, a często nawet i puenty, ten zbiór opowiadań podobał mi się chyba najbardziej że wszystkich zbiorów, które dostałam od wydawnictwa Forma.

Wpis powstał we współpracy z wydawnictwem Forma.

4 myśli w temacie “Tomasz Dalasiński „Przystanek kosmos” – recenzja.”

Dodaj odpowiedź do okularnicawkapciach Anuluj pisanie odpowiedzi