Sheryl Browne „Romans” – recenzja przedpremierowa.

Alicia i Justin to kochające się małżeństwo, posiadające za sobą trudne doświadczenia. Mają półrocznego syna Luke’a oraz nastoletnią córkę, Sophie. Niestety rodzinę spotyka kolejna tragedia, a zaraz po niej dzieją się podejrzane rzeczy. Czy ma to związek z pojawieniem się tajemniczego kochanka z przeszłości Alicii?

Hmm, sama nie wiem, co mam myśleć o tym thrillerze. Czy mi się podobał? Średnio. Z jednej strony portrety psychologiczne głównych bohaterów zostały świetnie rozbudowane, a fabuła zapowiadała mroczną, intrygującą akcję. Z drugiej jednak było tu bardzo mało napięcia, a sporo rzeczy sprawiło, że książka traciła na wiarygodności.

Zaczyna się mocno, tajemniczo, przejmująco i wzruszająco, później jednak akcja bardzo zwalnia i idzie nie w tym kierunku, jakiego się spodziewałam po zapowiedziach tej książki. Rozumiem, że jest to thriller psychologiczny i skupienie uwagi na emocjach bohaterów jest tu na pierwszym planie, ale od thrillerów oczekuję trochę więcej – przede wszystkim powodów do wystąpienia gęsiej skórki na ciele. Zachowania głównych bohaterów często były dla mnie niezrozumiałe, nawet w efekcie tragedii, jaka ich spotkała, a motywy działania sprawcy nie do końca wiarygodne.

Nie poczułam więzi z Justinem i Alicią, chociaż trzymałam kciuki za ich powodzenie i ostateczne uwolnienie się od spirali złych wydarzeń. Napięcie pojawia się dopiero przy końcu, oprócz tego książka jest w sporej mierze przewidywalna i średnio wciągająca. Nie wszystkie rzeczy, które mnie uwierały, zostały też wyjaśnione, w związku z czym niedosyt po zakończeniu lektury pozostał dosyć spory.

Zachęcam do wyrobienia sobie własnej opinii na temat książki. Może akurat Tobie bardziej się spodoba?

Wpis powstał we współpracy z wydawnictwem W.A.B.

Premiera: 31 lipca 2024

3 myśli w temacie “Sheryl Browne „Romans” – recenzja przedpremierowa.”

Dodaj odpowiedź do Hebius Anuluj pisanie odpowiedzi