Patric Gagne „Socjopatka” – recenzja.

Z czym kojarzy Wam się słowo socjopatia?

Najczęściej z czymś złym, wrogim, szalonym, destrukcyjnym, prawda?

A co, jeśli osoba nieobdarzona zdolnością odczuwania emocji doskonale zdaje sobie sprawę ze swoich defektów i pragnie być akceptowana społecznie, żyć normalnie, nie poddawać się „złu”..?

Właśnie taką osobą jest Patric Gagne. Opisała swoją przejmującą historię w niezwykły sposób, zawierając w niej swoje zachowania, którego często sama nie rozumiała, już od okresu dzieciństwa. Niestety pomoc, diagnoza i leczenie dla takich jak ona byłÿ nieosiągalne. Jak więc sobie poradziła?

Historia, która kompletnie przewraca nasze dotychczasowe postrzeganie socjopatii.

Wcześniej wszystko było trudne, skomplikowane, ciężkie i zanim Patric doszła do jako takiej równowagi, przeszła niezwyle wyboistą drogę. Jak dobrze, że zapragnęła się nią z nami podzielić! Jak socjopata radzi sobie z codziennością i w relacjach z innymi? Dlaczego zachowuje się źle? Czy ma nad tym kontrolę? Czy może stworzyć normalne życie?

Patric nie umniejsza swoich okropnych myśli ani złych uczynków. Bardzo dokładnie opisała swoje odczucia, swój odbiór rzeczywistości i swoje kroki, by móc nie wyrządzać krzywdy innym, by wygrać walkę, którą toczyła codziennie. I zapewne nadal toczy. Idealna książka, by zrozumieć to, dzieje się w umysłach takich osób, nie ma tu miejsca ma bylejakość, oj nie!

Wbrew pozorom książka przepełniona jest emocjami, wywołuje współczucie dla tej dzielnej, inteligentnej, silnej kobiety, która jako jedna z niewielu zdecydowała się pomóc socjopatom i ciężko pracowała, by móc to robić. Udowadnia, że socjopaci potrzebują pomocy, potrzebują leczenia, potrzebują terapii, i są w stanie pracować, zawierać przyjaźnie, a także założyć rodzinę.

Bardzo wciągająca, ambitna, konkretna i inteligentnie napisana książka. Polecam zdecydowanie!

Wpis powstał we współpracy z wydawnictwem Filia.

6 myśli w temacie “Patric Gagne „Socjopatka” – recenzja.”

      1. Hmmm….
        Nie.
        Chyba ogólnie jestem nieufnie nastawiony do takich książek, poradników pisanych przez nawróconych ateistów, alkoholików, narkomanów. Psychopatka, która się dostosowała niech sobie żyje szczęśliwie i nawet niech pisze książki, ale we mnie klienta nie znajdzie.
        Byłem teraz na spotkaniu z Miśkiem Koterskim, facet gadał długo i nawet ciekawie, wieczór autorski musze uznać za bardzo udane, ale nawet przez moment nie pomyślałem, że byłoby dobrze kupić jego książkę czy choćby żeby z biblioteki ją wypożyczyć.
        Ale może gdybym był alkoholikiem i narkomanem chcącym wyjść z nałogu…
        Nie wiem, czy teraz dobrze wyjaśniłem o co mi chodziło 🙂

        Polubione przez 1 osoba

Dodaj komentarz