Harlan Coben „Obiecaj mi” – recenzja.

Mija sześć lat, odkąd Myron po raz ostatni prowadził śledztwo. Ma nową dziewczynę i wiedzie spokojne życie. Do czasu, aż pewnej nocy znajoma nastolatka dzwoni do niego z prośbą o odwiezienie. Dziewczyna wysiada z samochodu i.. znika bez śladu. Czy zaginięcie Aimee ma coś wspólnego z wcześniejszym zaginięciem innej nastolatki? Dręczony wyrzutami sumienia Myron składa kolejną obietnicę.

Jak daleko jesteś w stanie się posunąć, żeby chronić swoje dziecko?

Kolejna część serii przygód Myrona i Wina opowiada o ciężarze danego słowa, o poczuciu winy, a także o sile rodzicielskiej miłości, która wymyka się jakiejkolwiek logice. Jest ona w tej powieści ukazana na wiele różnych sposobów, z czego każdy porusza, przejmuje i daje do myślenia na długi czas.

Wielowątkowa fabuła, skomplikowana intryga, zwroty akcji, dynamika i napięcie, a także ironiczne poczucie humoru to główne cechy tej powieści. Dzieje się tu dużo, autor jak zwykle niezwykle umiejętnie manipuluje czytelnikami, wprowadzając raz za razem mylne tropy, tym razem jednak to emocje grają tutaj główną rolę.

W tej części śledztwo prowadzi głównie Myron, zaginiona nastolatka jest bowiem córką jego przyjaciółki z dzieciństwa. Poruszy niebo i ziemię, aby odnaleźć Aimee. Ktoś inny jednak poruszy niebo i ziemię, aby dziewczyna nie została odnaleziona..

Mrożące krew w żyłach sceny opisują zachowanie ludzi doprowadzonych do granic wytrzymałości – zrozpaczonych, bezradnych rodziców, którzy nie mają już nic do stracenia. Zdecydowanie wzruszą niejednego z nas. Coben poruszył tu także temat maltretowanych żon, wracających regularnie do swoich mężów tyranów – każdy z tych tematów został umiejętnie wpleciony w fabułę, nie dominując jej.

Książka wciąga jak najlepszy film akcji, czyta się ją zatem bardzo szybko. Zakończenie wydawało mi się trochę naciągane, choć trzeba przyznać, że nie jest niewiarygodne. Jak zwykle – polecam.

5 myśli w temacie “Harlan Coben „Obiecaj mi” – recenzja.”

Dodaj odpowiedź do Anonim Anuluj pisanie odpowiedzi