Sulari Gentill „Martwy pisarz” – recenzja.

Theosodia Benton postanawia rzucić studia prawnicze i zająć się pisaniem powieści, w związku z czym przeprowadza się do brata, Gusa. Poznaje autora bestsellerów, Dana Murdocha, który dzieli się z nią tajemnicami świata literackiego. Theo i Dan zbliżają się do siebie, niestety niedługo potem Murdoch zostaje zamordowany. Theo pragnie poznać tożsamość mordercy, nie wie jednak, że to dopiero początek niebezpiecznych wydarzeń..

No muszę przyznać, że pomysł na fabułę był genialny! Czytając tę powieść wchodzimy w świat teorii spiskowych, które szkodzą, wywołują zamęt, niszczą życie, a nawet je.. kończą.

Początkowo nie do końca wiedziałam, o co dokładnie chodzi, ale gdy wszystkie wydarzenia zaczęły się zazębiać, wówczas napięcie sięgnęło zenitu. Dzieje się tu dosyć dużo i nie ma co ukrywać, że zagadka dotycząca śmierci znanego pisarza spędza sen z powiek nie tylko głównej bohaterce, ale i nam, czytelnikom, ponieważ im więcej wychodzi na jaw, tym większą pracę do wykonania dostaje nasz mózg.

To, że dzieje się tu dużo, wcale nie jest żadnym zastrzeżeniem. Autorka zadbała o to, by akcja była przeprowadzona skrupulatnie, skupiła sporą uwagę na bohaterach i ich odczuciach – łatwo nawiązać z nimi więź, poczuć do nich sympatię, łatwo za nimi zatęsknić, gdy skończymy czytać książkę.

A historia zakończy się z przytupem, to na pewno! Ponieważ znalezienie sprawcy to tylko wierzchołek góry lodowej.. Sprawa jest o wiele poważniejsza, ma drugie dno i to znacznie głębsze, niż mogłoby się wydawać. Brawa dla autorki za świetny pomysł, za świetne poprowadzenie, za świetny styl! Oczywiście polecam tę powieść.

Wpis powstał we współpracy z wydawnictwem Mova.

5 myśli w temacie “Sulari Gentill „Martwy pisarz” – recenzja.”

Dodaj odpowiedź do nieodkrytapl Anuluj pisanie odpowiedzi