Dr Meg Arroll „Małe traumy” – recenzja.

Książka napisana przez psychologa jest prawdziwym wsparciem dla każdego z nas. Małe traumy – niepozorne wydarzenia, które odcisnęły na nas jakieś piętno, a z których znaczenia nie do końca zdajemy sobie sprawę. A jednak coś jest nie tak..

Dr Arroll w przystępny, bardzo interesujący sposób nie tylko opowiada o małych traumach, ale też dzieli się z nami konkretnymi sposobami, ćwiczeniami na rozprawienie się z efektami takich wydarzeń. I, co ciekawe, niekoniecznie musi tu chodzić o dzieciństwo, bo przecież małą traumę może wywołać praktycznie wszystko.

Świetna, ambitna, bez zbędnej treści, bez medycznego, mało zrozumiałego bełkotu pozycja, z której naprawdę można wynieść wiele. Która otula nas swoim ciepłem, zrozumieniem, która daje nie tylko nadzieję, motywację, ale także przysłowiowego kopa w tyłek. Poszczególne przykłady małych traum mamy opisane na konkretnych pacjentach, z którymi autorka miała do czynienia, opisała także efekty ćwiczeń u tych poszczególnych osób.

Nie jest w żaden sposób przereklamowana. Nie opisuje rzeczy niemożliwych, nie jest też pozycją, w której przeczytamy treści motywacyjne spotykane na każdym kroku w Internecie. To coś zupełnie innego, potrzebnego, prawdziwego, sięgającego głębiej – to sposób na stanie się swoim własnym psychoterapeutą, nawet jeśli myślimy, że wcale go nie potrzebujemy. A może zwłaszcza wtedy.

5 myśli w temacie “Dr Meg Arroll „Małe traumy” – recenzja.”

Dodaj odpowiedź do Hebius Anuluj pisanie odpowiedzi