Sam Lloyd „Ludzie nocy” – recenzja.

Mercy Lake wskutek pewnego wypadku i traumatycznych przeżyć zaczyna prowadzić nocne życie. Obserwuje ludzi z ukrycia, poznaje ich zwyczaje i robi, co w jej mocy, by im pomóc. Poznaje Louisa, który dołącza do jej misji, lecz ma on nieco inne metody załatwiania problemów tych ludzi – poprzez wywoływanie strachu.. Co na to Mercy? Jak to się skończy?

Bardzo dobry thriller psychologiczny! Wprowadzenie tak nietuzinkowej postaci jak Mercy Lake było strzałem w dziesiątkę, ponieważ swoją niewinnością i niemal dziecięcą naiwnością wzbudza współczucie oraz sympatię. Jednocześnie swoim postępowaniem wprowadza niepokój, stwarza gęstą atmosferę, a także zmusza czytelnika do rozwiązania własnej zagadki. Niezwykle przejmującej zresztą.

Główną rolę grają tutaj emocje, a jakże, zwłaszcza że mamy tu narrację pierwszoosobową, a autor sięga głęboko w umysł bohaterki. Poznawanie wraz z nią zachowania obserwowanych ludzi jest bardzo wciągające, a robi się niepokojące, gdy dołącza do niej Louis. Wykreowanie tych postaci (i nie tylko tych) jest na bardzo wysokim poziomie. Wszystkie są nieprzewidywalne, nieoczywiste, niejednoznaczne, a każda z nich nosi w sobie mrok.

Sam Lloyd wysoko postawił sobie poprzeczkę i świetnie to zadanie wykonał. Akcja nie pędzi na łeb na szyję, ale widmo nadciągającego nieszczęścia, a także przeszłości Mercy jest tak hipnotyzujące, tak emocjonalnie nieznośne, że nie sposób oderwać się od książki, a zakończenie spełnia zadanie wisienki na przysłowiowym torcie.

Czy ktoś z Was też chce poznać historię Mercy Lake?

Wpis powstał we współpracy z wydawnictwem W.A.B.

6 myśli w temacie “Sam Lloyd „Ludzie nocy” – recenzja.”

Dodaj odpowiedź do nieodkrytapl Anuluj pisanie odpowiedzi