Justyna Jelińska „Martwa cisza” – recenzja.

Mieszkańcy Trzebieży próbują uporać się ze swoimi problemami, niektórzy z nich biorą udział w szemranych interesach, a na domiar złego miejscowa szeptucha przewiduje tragedię, której usiłuje zapobiec. Splot tych okoliczności sprawia, że na wsi dochodzi do dramatu.

Mam trochę mieszane uczucia co do tej książki. Z jednej strony jest brutalna, mroczna, traktuje o różnych problemach zwykłych ludzi, zwłaszcza tych mieszkających w małych miejscowościach. Dotyka poważne tematy, takie jak strata, niesprawiedliwość, przemoc domowa wraz ze wszystkimi jej skutkami. Z drugiej.. zabrakło mi tu napięcia, emocji, a także bardziej rozbudowanych wątków. Na dodatek ten, który najbardziej mnie zaintrygował, nie został prawie w ogóle rozwinięty.

Początek jest niewinny, jednak później robi się coraz bardziej brutalnie. Autorka zgrabnie przeskakiwała z wątku na wątek, pozwoliła nam wczuć się w życie małej społeczności – mieszkańców Trzebieży i wielki plus za to, jak dobrze i wiarygodnie oddała ich mentalność oraz codzienność. Bohaterowie bardzo się różnią, są niejednoznaczni, nie zdążyłam jednak poczuć do kogokolwiek większej sympatii, ponieważ ich perypetie zostały opisane krótko i zwięźle – być może gdybym przeczytała poprzednią część, nie miałabym takich odczuć. Przeczytałam gdzieś informację, że nie trzeba czytać pierwszego tomu, aby odnaleźć się w tym, moim zdaniem powinno się to zrobić.

Autorka ma bardzo lekki styl, mimo trudnej treści powieść „czyta się sama”, widać tutaj duży talent do pisania. Jednak mam ogromny niedosyt po tej książce i nadzieję, że wszystkie niedokończone watki zostaną wyjaśnione w kolejnej części.

Wpis powstał we współpracy z wydawnictwem Harde.

1 myśl w temacie “Justyna Jelińska „Martwa cisza” – recenzja.”

Dodaj odpowiedź do Hebius Anuluj pisanie odpowiedzi