Nora Roberts „Poszukiwania” – recenzja.

Fiona Bristow przeżyła koszmar – została schwytana przez seryjnego mordercę, któremu zdołała uciec, a następnie bezpowrotnie straciła ukochanego. Teraz, po kilku latach, mieszka na wyspie Orcas, prowadzi szkołę dla psów i posiada trzy labradory, które sama wyszkoliła. Jednym z jej klientów jest Simon Doyle, chcący okiełznać swojego niesfornego szczeniaka. W środku ogromnego zamieszania, wywołanego pojawieniem się kolejnego mordercy polującego na Fionę, rodzi się uczucie. Czy naśladowca siedzącego w więzieniu zabójcy, zdoła dokończyć to, co zaczął jego mentor?

Twórczość Nory Roberts poznałam kilkanaście lat temu, gdy stąpałam po niepewnym gruncie, stawiając pierwsze kroki w czytaniu powieści. Zanim doszłam do wniosku, że kryminały i thrillery to moje ulubione gatunki lektur, zdążyłam przeczytać kilka jej pozycji. Tym razem, po tylu latach, wybrałam tę książkę jako coś lekkiego do przeczytania i w zasadzie spełniła ona swoje zadanie (a poza tym dostałam ją w prezencie :)). Jest opowieścią o miłości rodzącej się w atmosferze strachu o życie własne i bliskich osób oraz o ogromnej więzi łączącej psy z ich właścicielami. Znaczna część powieści dotyczy przewidywalnego wątku miłosnego, natomiast wątek kryminalny – mimo, że ciekawy – dłuży się niemiłosiernie i to jest mój główny zarzut w kierunku tej pozycji. Odniosłam wrażenie, iż akcja jest nieustannym podsycaniem iskry, aż w końcu… znika bez rozpalenia ognia. Końcówka wywołuje jakieś emocje, lecz – rzecz jasna – do dobrych kryminałów lub thrillerów bardzo jej daleko. Nie zmienia to faktu, że podziwiam styl pisania Roberts i uważam, że z opisów aktów miłosnych jest ona w stanie zrobić prawdziwe dzieło sztuki. Główni bohaterowie zostali bardzo dobrze wykreowani, wzbudzają sympatię i momentami wywołują lekki uśmiech na twarzy. W książce duża uwaga poświęcona została psom, ponieważ Fiona Bristow jest ich trenerką i sądzę, że z tego wątku można wynieść jakąś naukę. Podoba mi się, jak autorka przedstawiła wyjątkowość przyjaźni psów z ich opiekunami oraz bezgraniczne zaufanie, jakim się obdarzają. Generalnie liczyłam na poszerzony wątek kryminalny i to, co z nim związane – napięcie, nieprzewidywalność oraz dynamika akcji. Trochę się rozczarowałam, lecz nie zaliczyłabym tej pozycji do złej, a autorkę uważam za bardzo dobrą pisarkę w dziedzinie, która po prostu nie trafia w mój gust. Dominuje tu miłość, nie tylko między ludźmi lecz również między ludźmi, a zwierzętami, dlatego z czystym sumieniem polecam książkę fanom romansów.

16 myśli w temacie “Nora Roberts „Poszukiwania” – recenzja.”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s