Prywata.

Hej, kochani, mam nadzieję, że u Was wszystko w porządku.

Tegoroczny sezon chorobowy wyjątkowo nas oszczędzał, przynajmniej do tej pory. Dwa tygodnie temu dzieci przyniosły z przedszkola grypę typu A, która rozłożyła na łopatki dwóch najmłodszych członków rodziny. Cztery dni gorączkowania, wymiotów, leżenia plackiem w łóżku, kaszlu i kataru wymęczyły ich konkretnie i nas oczywiście też, bo bezsenne noce i wymagające dni dają przecież porządnie popalić. Ja z mężem przeszliśmy wirusa dosyć łagodnie, bo już za wczasu zażyliśmy tabletki przeciwwirusowe – i dobrze, mieliśmy siłę, by zaopiekować się wyjątkowo osłabionymi dzieciakami. Tak się jednak złożyło, że nieszczęścia chodzą parami i zaraz po grypie młody załapał zapalenie oskrzeli, podczas którego nie obeszło się bez antybiotyku. Miejmy nadzieję, że następna choroba nie zagości u nas tak tak szybko.

Wiem, że w ostatnim czasie recenzje dodaję dosyć nieregularnie i w najbliższym czasie zapewne tak będzie, o ile ktoś je w ogóle czyta 🙂. Prywatnie sporo się u mnie dzieje i szczerze mówiąc nie mam ani głowy ani chęci do tego, by codziennie czytać książki i pisać o nich opinie, wiele współprac odmawiam, a nie chcę nakładać na siebie w tym wymagającym okresie presji – wystarczająco długo to robiłam. Kiedyś pewnie do tego wrócę, a kiedy to będzie, nie wie nikt. Może niedługo podzielę się z Wami powodem tego stanu rzeczy. Narazie biorę się za czytanie powieści, które od dawna zalegają na mojej półce i wystarczająco długo proszą się o uwagę. 🙂

Czasem trzeba się trochę odstresować, żeby nie dostać szału w tym codziennym pędzie urozmaiconym stresem, problemami i ludzką nieżyczliwością. W listopadzie wpadliśmy na weekend do stolicy – dzieci po raz pierwszy przejechały się pociągiem (ja po raz drugi) oraz metrem. Przejażdżka tramwajem oraz boltem też się trafiła i powiem Wam, że chyba pobyt w sali zabaw by ich tak nie ucieszył jak przejazdy różnego rodzaju komunikacją. 🙂 Zwiedziliśmy Pałac Kultury i Nauki, byliśmy na Stadionie Narodowym (niestety murawa została już zdjęta), pstryknęliśmy sobie zdjęcie z Syreną Warszawską, a także wpadliśmy na moment na Rynek Starego Miasta. Dzieci przeszły w ciągu jednego dnia piętnaście kilometrów, a pogoda niezbyt sprzyjała, jestem zatem bardzo dumna z ich wytrzymałości i cierpliwości, które okazują za każdym razem, gdy tylko gdzieś wyjedziemy. 🙂

Jakiś czas temu zaczęliśmy remont drugiej części piętra, gdzie będą znajdować się dwa dosyć duże pokoje dla dzieci. Mąż chce się z tym wyrobić do wiosny, a jak pójdzie, zobaczymy.

Czasem ucieczka przed nieuniknionym nie ma najmniejszego sensu. Córka ma za sobą badanie EEG, którego tak się bałam i z którym trochę zwlekałam, ponieważ gdyby wystąpiła na nim choćby drobna anomalia, musielibyśmy jechać do szpitala na rezonans magnetyczny, co wiązałoby się z kilkudniowym pobytem. Mam już duży uraz do szpitali, zwłaszcza z dzieckiem, panikuję na samą myśl o tym, zatem skakałam z radości, gdy badanie wyszło tak dobrze, że sama neurolog powiedziała, żebyśmy sobie odpuścili ten rezonans. Super!

Ten rok znowu zwiększył liczbę osób, którymi się zawiodłam i których muszę trzymać na dystans. Niezmiennie pokazał mi, jak ważne jest zdrowie i rodzina, a także to, by być dobrym i wyrozumiałym dla samego siebie. Dosadnie uświadomił upływ czasu, ulotność chwil i to, by doceniać tych, którzy są zawsze i pomimo wszystko. Niektóre nauczki były bolesne, jednak wiadomą jest, że wpisują się w koleje życia i w ostatecznym rozrachunku nie są po to, żeby nas wykończyć, ale po to, by wnieść do niego coś pozytywnego. A przynajmniej ja lubię tak myśleć. Żegnaj 2024, jestem gotowa na 2025, w którym niewątpliwie będzie się dużo działo. Oby były to same dobre rzeczy!

Cóż, na chwilę obecną to chyba wszystkie wiadomości, którymi chciałam się z Wami podzielić. Życzę Wam Szczęśliwego i Zdrowego Nowego Roku. Trzymajcie się!

8 myśli w temacie “Prywata.”

  1. Cześć, Kochana 🙂

    Przepraszam, że z opóźnieniem, ale za to, jak zwykle z sercem na dłoni 🙂 Bardzo cieszę się, że z córcią OK. Proszę, przypomnij mi ile dokładnie lat mają twoje dzieci. Takie wycieczki są świetne, bo przyjemne z pożytecznym, a dzieciom przyda się wiedza o polskich miastach (sporo lekcji na ten temat, przynajmniej u Tamalugi w szkole), no i jak wiadomo nie ma lepszej nauki niż przez własne doświadczenia, także… kciuk do góry! Co do chorób to tak to niestety bywa, zwłaszcza w tym okresie. W grudniu Tamaluga była może z 5 dni w szkole… Styczeń też nie lepszy, no a luty to ferie, także, no. Zaległości jak stąd do… Warszawy chociażby. Trzymajcie się cieplutko i bądźcie zdrowi! Buziaki!!!

    Polubione przez 1 osoba

    1. Hej, kochana!

      Trochę mnie przeraziłaś, bo już myślałam, że wraz z pójściem do szkoły choroby może nie znikną, ale chociaż trochę ograniczy się ich ilość! No wiesz, nabyta odporność i tak dalej.. a tu jednak nie? Naprawdę nic z tego?

      Córka właśnie skończyła 5 lat, syn kończy w czerwcu 7. I właśnie od września idzie do szkoły 🙉 trochę mnie to przeraża.

      Dzięki! Wy również bądźcie zdrowi!

      Polubione przez 1 osoba

  2. Moja droga, nie przerażaj się pójściem syna do szkoły, wszystko będzie dobrze! Ja zdecydowanie bardziej stresowałam się pójściem Tamalugi do przedszkola. Jak dziś pamiętam ten dzień… Odprowadziliśmy ją z Tomkiem, a potem jak debile krążyliśmy wokół przedszkola, zaglądaliśmy przez płot… przez 3 godziny, dopóki jej nie odebraliśmy 😀

    Polubione przez 1 osoba

    1. Haha, serio? 😃
      Przedszkolem też się stresowałam, zrywałam się na każdy dźwięk telefonu, ale Was to ciężko przebić 😅 wiesz jak to jest, człowiek się boi nieznanego, ale wiem, że musi być dobrze 🙂

      Polubione przez 1 osoba

Dodaj odpowiedź do Hebius Anuluj pisanie odpowiedzi