Joanna Chmielewska „Całe zdanie nieboszczyka” – recenzja.

W nielegalnej szulerni zostaje zastrzelony mężczyzna. Przed śmiercią myli on Joannę z inną kobietą i wyznaje jej, gdzie znajduje się ukryty majątek. Przez tę pomyłkę kobiecie grozi ogromne niebezpieczeństwo.

Pierwszy raz mam styczność z twórczością Joanny Chmielewskiej, a do przeczytania książki, która powstała w 1972 roku zachęciły mnie pozytywne opinie, zwłaszcza ta, że powieść rozśmiesza do łez. I rozśmiesza, oczywiście! Jednak nie do łez i mam wobec niej pewne zastrzeżenia.

Do tej książki trzeba podejść z dystansem i przymrużeniem oka, inaczej będzie nas w niej uwierać wiele rzeczy. Nie powstała po to, żeby być wiarygodną, ambitną i żeby wszystko do siebie pasowało, a po to, by wywołać uśmiech na twarzy i by dobrze się przy niej bawić. Niewątpliwie spełnia swoje zadanie.

Narracja jest tutaj pierwszoosobowa i dobrze, bo główna bohaterka to osoba, przy której nie da się nudzić, wpada na zabawne pomysły, nie załamuje się swoją sytuacją, tylko robi wszystko, by wyjść z niej cało. Jej myśli, teksty oraz postępowanie wywołały u mnie uśmiech na twarzy niejednokrotnie.

Akcja jest dynamiczna, ciągle się coś dzieje, nie można tu narzekać na brak nudy, mimo zdarzających się długich opisów. Nie mam serca czepiać się o wiarygodność przedstawianych sytuacji, choć czasem wieje tu przesadą. Jednak moim zdaniem bohaterkę spotkało za dużo złych rzeczy. Gdy już miałam nadzieję na koniec tych wydarzeń, znowu coś się posypało, znowu coś nie zagrało i znowu musiała walczyć o siebie, wpadając na różne pomysły. W tym przypadku sprawdza się powiedzenie „co za dużo, to niezdrowo”.

Historia, według mnie, powinna skończyć się trochę wcześniej, oczywiście z finałem takim, jaki powinien być, ale wcześniej – wówczas byłaby świetną, lekką lektura, przy której bardzo miło spędza się czas. Co nie znaczy, że ten czas uważam za zmarnowany. Warto wyrobić sobie o niej własne zdanie.

4 myśli w temacie “Joanna Chmielewska „Całe zdanie nieboszczyka” – recenzja.”

  1. Jaka staroć! Dawno to czytałem i już nic z lektury nie pamiętam. W sumie mógłbym do tego kryminału kiedyś wrócić. Z powieści Chmielewskiej wracałem po latach tylko do „Lesia” i „Lesio” nadal mnie bawił.

    Polubione przez 1 osoba

  2. Ale jak to pierwszy raz? 🙂 Chmielewską zaraził mnie tata, czytałam od lat nastoletnich i wracałam wielokrotnie i do wielu tytułów (słabsze są te dużo późniejsze). Uwielbiam jej styl i mam (prawie wszystkie) jej książki w domu. Za 2 lata podrzucam dziecku serię o Janeczce i Pawełku (Nawiedzony dom, Wielkie zasługi, Skarby, 2/3 Sukcesu, Wszelki wypadek). Moja mama obecnie czyta Lesia, Dzikie białko i Klin. Lądowanie w Garwolinie też czeka na odpowiedni wiek mojego syna, do dziś pamiętam jak mnie rozśmieszała kiedyś ta książka. Ale fakt, do wszystkich trzeba podejść z przymrużeniem oka, bo i p. Joanna takie je miała w swoich opowieściach (jej Autobiografię, też swego czasu pochłonęłam ze dwa razy). Miłej niedzieli!

    Polubione przez 1 osoba

Dodaj odpowiedź do Mysza w sieci Anuluj pisanie odpowiedzi