Isabella Swan przeprowadza się do Forks, deszczowego miasteczka w stanie Waszyngton. Tam poznaje przystojnego, niezwykle intrygującego Edwarda Cullena, który skrywa bardzo mroczny sekret. Cullen stara się unikać Belli, bo wie jakie może ściągnąć na nią niebezpieczeństwo, niestety nie jest to takie łatwe.
Sentyment skłonił mnie do powrotu do sagi „Zmierzch”, a także fakt, że dostałam ją w prezencie 🙂 i w sumie.. spotkałam się z rozczarowaniem. Nie dziwię się, że książka tak mi się podobała, gdy byłam nastolatką, bo głównie dla tej grupy została zapewne napisana, ale nie spodziewałam się, że aż tyle rzeczy będzie mi w niej przeszkadzać.
Pomysł na sagę był oczywiście bardzo dobry, książka została napisana lekkim stylem i nie dziwię się, że odniosła taki sukces, jednak po tylu latach widzę rozbieżności, których wtedy nie dostrzegałam, a które sprawiają, że nie do końca mi wszystko ze sobą zagrało. Nie mogę zdradzić co, żeby nie spojlerować, ale niektóre wydarzenia dzieją się za szybko, niektóre postacie nie są przekonujące, pewne rzeczy wzajemnie się wykluczają, a główna bohaterka często irytowała mnie swoim postępowaniem i sposobem myślenia.
Narracja jest pierwszoosobowa, zatem to, co dzieje się w głowie Belli i jej perspektywę dostajemy na tacy wraz z jej odczuciami i rozterkami. Bella ma niskie poczucie własnej wartości, jest niezdarna i lubi pomarudzić, natomiast Edward jest jej totalnym przeciwieństwem. Domyślam się, że autorka miała w przedstawieniu tego kontrastu cel, ale zachowanie Belli było dla mnie czasem grubą przesadą.
Oprócz rozbudowanego wątku romantycznego znajdziemy tu elementy horroru i w sumie szkoda, że nie było ich więcej, bo książka przynajmniej trzymałaby w napięciu i wywołałaby u mnie jakieś emocje.
Pewnie z ciekawości przeczytam kolejną część i mam nadzieję, że będę mogła o niej napisać bardziej pozytywną opinię.

Aaa… powrót. Bo się zdziwiłem w pierwszej chwili, że znów sięgasz po jakieś starocie.
Widziałem ekranizację, więc przy świadomości, że to nie jest literatura wysokiego lotu, nie mam żadnej motywacji, by po powieść sięgnąć.
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Z ekranizacji to chyba tylko ostatnia część przypadła mi do gustu.
PolubieniePolubienie
Oglądałem wszystkie, ale w pamięci najwięcej zostało mi z pierwszej części.
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Jeśli nadal jesteś zainteresowana – ogólne wrażenia z lektury przedostatniej powieści Bączykowskiego wrzuciłem do komentarza pod spisem swoich lektur.
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Dzięki.
PolubieniePolubienie
Chyba sobie daruję, bo wampiry, zakochane czy nie, jakoś nie należą do kręgu moich zainteresowań. Chociaż muszę przyznać, że film coś w sobie ma i wciąga mnie za każdym razem.
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Ja ogólnie też nie lubię literatury z wampirami, ale właśnie ta saga coś w sobie ma 🙂
PolubieniePolubione przez 1 osoba