Komisarka Kim Stone wraz z zespołem bierze udział w policyjnym szkoleniu na terenie ośrodka, w którym bada się ludzkie ciała po śmierci. Śledczy odkrywają świeże zwłoki, które z całą pewnoscia nie należą do ośrodka – kobieta miała usta zapchane ziemią. Po jakimś czasie ktoś próbował zabić kolejną kobietę w podobny sposób. O co tu chodzi? Wszystko wskazuje na to, że będą kolejne ofiary, zatem Kim Stone robi wszystko, by jak najszybciej ująć sprawcę.
Jest to z całą pewnością książka, która bardzo dobrze wpisuje się w mój gust czytelniczy – mocny początek, trudne śledztwo, trzymające w napięciu zwroty akcji, inteligentna fabuła, emocjonalny rollercoaster i zaskakujący finał. Dołóżmy do tego mrok, tajemnice, gęstą atmosferę, dynamiczną akcję, poruszenie trudnych tematów, a także silną główną bohaterkę, a otrzymamy thriller niemalże idealny.
„Zabawa w śmierć” jest przejmującą historią o hejcie i jego tragicznych skutkach. O dzieciństwie i ogromnym wpływie, jaki wywiera na dorosłe życie. O niszczycielskiej sile zemsty, napędzającej do działania. Uwierzcie mi, że jest tych tematów o wiele więcej, jak na przykład dojmujące poczucie niesprawiedliwości, paraliżujący strach przed bólem czy silna potrzebna akceptacji, mogłabym pisać i pisać. Wszystko jednak sprowadza się do jednego – książka daje do myślenia, zmusza do refleksji, sięga głęboko w nas i dotyka najczulszych strun. I nie robi tego w delikatny sposób.
Kim Stone – odważna, silna, nieprzejmujaca się opinią innych, opryskliwa pani komisarz kierująca śledztwem jest bardzo chatakterystyczną postacią. W środku wrażliwa, krucha, empatyczna i łaknąca miłości. Ma wiele wad, jednak ja poczułam do niej ogromną sympatię i myślę, że wiele kobiet może się z nią utożsamić. Oddaje się całkowicie swojej pracy, by nie ugrząźć w mule swoich myśli i potrzeb. Czy w końcu dostanie to, na co zasługuje?
Nie jest to książka, przy której można się świetnie bawić, główkując przy trudnej do rozwiązania sprawie. Ona wstrząsa, oszałamia, zmienia perspektywę, uderza swoim jasnym, klarownym przekazem tak, że aż uginają się pod nami kolana.
Jest trudna i emocjonalna, ale czyta się ją szybko przez wciągającą treść. Mój jedyny zarzut to finał, w którym wiarygodność, trzymająca do tej pory stabilny poziom, trochę się zachwiała. Tak czy siak, zdecydowanie warto przeczytać tę powieść i już nie mogę się doczekać kolejnej części serii.
Wpis powstał we współpracy z wydawnictwem Wielka Litera.
