Mikołaj Podolskj jest doświadczonym dziennikarzem śledczym. W książce opowiada o trójmiejskich skandalach i sprawach kryminalnych, które wstrząsnęły opinią publiczną. Dostęp do morza i bliskość granicy z Rosją ma wpływ na ilość przestępstw i nielegalnych interesów w tej części Wybrzeża, dlaczego jednak wymiar sprawiedliwości funkcjonuje tam całkiem inaczej?
Rzetelny, solidny reportaż jest wynikiem ciężkiej, a także niebezpiecznej pracy Mikołaja Podolskiego i to widać gołym okiem. Nierzadko musiał nadstawiać karku, aby uzyskać cenne informacje lub po prostu powalczyć o sprawiedliwość.
I chyba to jest w tym reportażu najbardziej wstrząsające, choć oczywiście szokują zbrodnie dla materialnych korzyści i inne przekręty rodem z filmów akcji. Jednak już po przestępstwie oczekujemy śledztwa i ukarania winnych, a w trójmieście często to właśnie zawodzi najbardziej. To dziennikarz musiał walczyć o sprawiedliwość dla ofiar, bo śledczy zwyczajnie zamiatali sprawy pod dywan. O tym jest ta książka – nie tylko o ilości nielegalnych procederów w Trójmieście i zabójstwach, ale także o układach i układzikach, dzięki którym sporo spraw uchodzi przestępcom albo na sucho, albo zwyczajnie dostali zbyt niski wymiar kary.
Autor opisał te sytuacje na konkretnych historiach, dzięki czemu możemy mu przyznać rację w tezie, że wymiar sprawiedliwości w Trójmieście rządzi się swoimi prawami. Pewnie nie zawsze, ale wystarczająco często, by napisać o tym książkę. Możemy tu poznać kulisy pracy dziennikarza śledczego, co samo w sobie jest ekscytujące. Jedyne, czego mi brakowało to.. większej ilości spraw, o których mogłabym poczytać. Bardzo dobry reportaż.
Wpis powstał we współpracy z wydawnictwem Wielka Litera.

Wole fikcję. Polska i bez takiej dodatkowej wiedzy jest już zbyt paskudna.
To akurat prawda.