Alicja Sinicka „Służąca” – recenzja.

Julia, bliska założenia własnej firmy sprzątającej, dostaje pracę u państwa Borewskich. Nie robi tego jednak dobrowolnie, została zaszantażowana i zastraszona. Mikołaj Borewski to ceniony prawnik i pasjonat średniowiecza, a Julia musi spełniać jego kuriozalne zachcianki i znosić trudny charakter. Maria, żona Mikołaja, zdaje się wspierać męża w jego szaleństwie. Julia zaczyna odkrywać niepokojące fakty na temat poprzedniej służącej. Czy jest w niebezpieczeństwie?

Dobra to była książka, choć z całą pewnością nie najlepsza tej autorki i znajdzie się tu kilka rzeczy, które zgrzytały w połączeniu z resztą wydarzeń. Może niezbyt hałaśliwie, ale wystarczająco, by powodować pewien dyskomfort podczas czytania. Jednak po kolei.

„Służąca” to powieść o bardzo pomysłowej fabule – Mikołaj Borewski, ceniony prawnik, wzbudzający strach pan domu, pewny siebie, przepadający za średniowieczem, pragnie służącej zachowującej się tak, jakby była z tamtej epoki. Ma się tak ubierać, gotować mu dawne potrawy, haftować i tym podobne. Może i nie byłoby to tak przerażające, gdyby nie to, że zapędza się w swoim szaleństwie tak bardzo, iż Julia ze strachu powoli traci zmysły.

I tu dochodzimy do sedna powieści. Mamy narrację pierwszoosobową, bardzo ciekawą fabułę, zastraszoną główną bohaterkę, której strach jest niemal namacalny, a także widmo poprzedniej służącej, która zniknęła w tajemniczych okolicznościach. To jest to, co bardzo lubię i cenię w twórczości Alicji Sinickiej – umiejętność manipulowania napięciem, rozbudowany portret psychologiczny, ogrom emocji, który przechodzi na czytelnika, wzbudzając w nim gesią skórkę. Na tym opiera się esencja tej książki. Widmo zbliżającej się tragedii towarzyszy nam od początku i to odczucie zdecydowanie robi robotę, a myśli i zachowania szalejącej z przerażenia osoby są bardzo dokładnie opisane.

Robi się ponuro, robi się niebezpiecznie. Wiadomo, że punkt kulminacyjny powieści w końcu musi nastąpić, czuć to zresztą od samego początku, atmosfera jest tak duszna i gęsta, że można ją kroić nożem. Jednakże.. Nie wszystko mi tu do końca pasowało. Główna bohaterka jest momentami niewiarygodna i irytująca w swoim postępowaniu, nawet mimo tego, że jest ono podyktowane stopniową utratą kontaktu z rzeczywistością. Niektóre wydarzenia wydawały mi się naciągane, aby pasowały do fabuły i finału historii.

Nie zmienia to faktu, że książka wciąga nie tylko przez lekkość pióra autorki, ale i trzymające w napięciu, emocjonalne opisy. Polecam wyrobić sobie własne zdanie na jej temat.

Wpis powstał we współpracy z wydawnictwem W.A.B.

2 thoughts on “Alicja Sinicka „Służąca” – recenzja.”

    1. Dla mnie nie. Mam znajomego, który posiada taką pasję, a takich, którzy dostają świra na punkcie swojego hobby też daleko szukać nie trzeba 😃 jednak faktycznie są w książce momenty mało wiarygodne.

Dodaj komentarz