Są takie książki, do których trzeba dojrzeć i wrócić po latach, by w końcu w pełni rozumieć ich sens. Do jednej z nich zaliczam „Małego Księcia”. Jest to opowieść o poszukiwaniu tego, co w życiu najważniejsze oraz poświęcaniu zbyt wiele czasu na to, co mało istotne. Książka jest napisana w pierwszej osobie, w związku z czym dokładnie poznajemy uczucia, jakie wywołuje w narratorze Mały Książę oraz rodzącą się między nimi szczególną więź. Historia tytułowego chłopca zadziwia, uczy i uświadamia nam, że wiele wartościowych rzeczy możemy nauczyć się od dzieci. Mały Książę odwiedza kilka planet, wdaje się w krótkie rozmowy i z biegiem czasu zaczyna doceniać to, co wcześniej go irytowało. Nieoczywiste postacie zatracone w swoich przygnębiających światach otwierają oczy nie tylko chłopcu, lecz również czytelnikowi. Prawie każdy rozdział zawiera naukę, którą zrozumieć może chyba jedynie dorosły, ponieważ mało w nich dosłowności. Książka jest pełna metafor, pięknych, ponadczasowych cytatów i przesłań, z których skorzystać powinien każdy czytający. Jest krótka, ma bogatą treść, lecz na uwagę zasługuje fakt, że nie zawiera zbędnych opisów – autor dokładnie wiedział, co chce dzięki niej przekazać i po prostu to zrobił. Nie przepadam za tym gatunkiem literatury, lecz uważam, że warto poświęcić chwilę, by przeczytać tę lekturę. Daje nam szansę na to, by zatrzymać się w tym pędzie, zrozumieć jej przekaz i przemyśleć, czy to, na czym skupiamy najwięcej uwagi w życiu, jest tego warte.
Antoine de Saint-Exupéry „Mały Książę” – recenzja.
Posted on by nieodkrytapl
Napisane przez nieodkrytapl
Piszę, recenzuję książki (a przynajmniej się staram), jestem mamą trójki dzieci oraz żoną świetnego faceta. Mam syna urodzonego w 2018 roku oraz dwie córki - jedną urodzoną w 2020 roku (w 26 tygodniu ciąży), a drugą w 2025. Właściwie to tyle. Dodanie większej ilości informacji uznaję za niepotrzebne. Nie będzie tu zdjęć moich, mojego męża ani dzieci. Przecież w blogach chodzi o treść, prawda? Zobacz wszystkie wpisy, których autorem jest nieodkrytapl

Uwielbiam!!! Czytałam pierwszy raz w gimnazjum. Od tego momentu wracam do tej książki
Wcale Ci się nie dziwię 🙂
Pierwszy raz czytałem jako dziecko w szkole podstawowej (chyba nie jako lekturę tylko dobrowolnie). Pamiętam że historia wydała mi się bardzo smutna
Ja również z dzieciństwa pamiętam tę książkę jako bardzo smutną. Teraz myślę, że bardziej skłania do refleksji, a jej odbiór zależy również od naszego punktu widzenia. 🙂
Dokładnie tak samo u Mnie
Uwielbiam Małego Księcia od dzieciństwa! A od dzieci faktycznie można się wiele nauczyć, tylko czy jeszcze potrafimy patrzeć na świat tak, jak one?
Niestety obawiam się, że to już jest niemożliwe 🤨
Dużo cudownych myśli. Do dziś używam porównania oswojenia i wzięcia odpowiedzialności, za to co oswoiliście
Tak, to piękny cytat 🙂
😙👍
Trzy książki w moim życiu wywarły na mnie niezatarte wrażenia. To: „Opowiadania” E. Zoli (sceny erotyczne), „Pan Wołodyjowski” (wbijanie Azji na pal), i „Mały książę” (opowiadanie o róży). Wszystkie te opisy – jako niedojrzały 8-9 letni czytelnik – przeżyłem niezwykle dramatycznie. A po scenie finałowej z różą (ale także z Azją Tuhaj Bejem) nawet się rozchorowałem na kilka dni. Po tym fakcie rodzice zaczęli kontrolować moje „lektury”. Do książek tych wracałem po latach, potwierdzając fakt innego odbioru zależnego od wieku. Już w późniejszym wieku zacząłem się łapać na tym, że różę „Małego księcia” porównywałem do moich partnerek życiowych …
Byłeś bardzo wrażliwym dzieckiem.
Nie. Po prostu byłem źle ukształtowanym dzieckiem. Jako kilkuletni dzieciak powinienem bawić się zabawkami, czasem stawiać kloca w portki 😉 , robić babki z piasku, i jak Kaczyńscy nap…lać się szpadelkami w piaskownicy. I ja to robiłem, ale także czytałem, bo mając chorego ojca w łóżku nauczyłem się czytać i pisać już w wieku 4-5 lat.
Imponujące.. I smutne.
Świetna recenzja 🙂 Zastanawiam się kiedy przeczytać „Małego Księcia” synkowi, myślę że jeszcze za wcześnie, ale gdy nadejdzie czas z przyjemnością powrócę do tej książki..
Dziękuję 🙂 świetnie, że istnieją takie książki, na których korzystamy zarówno my, jak i nasze dzieci 🙂
Mnie nie zachwyciła ale doceniam 🙂
MOże książka u mnie Ciebie zainteresuje jako książkocholika? 😀
Caly czas zaglądam, ale jeszcze swoich mam tyle nieprzeczytanych, że – póki co – nie szukam nic nowego 😀
Lista się wydłuża? 😉
Oj tak 🙂
I co ciekawego na niej masz? 😉
Głównie kryminały i thrillery, gdyż są to moje ulubione gatunki.
A komedie? 🙂
Nie przepadam 🙂
Czyli dreszczyk 🙂
oj, to prawda, że trzeba dojrzeć i wrócić – jako dziecko zupełnie nie zrozumiałam uniwersalnego przesłania tej książki. Zapraszam do siebie – https://flowersblossominthewintertime.blogspot.com/
Miałam dokładnie tak samo, co zresztą powtarzało się w wielu lekturach szkolnych. Pozdrawiam 🙂