Max Czornyj „Jestem mordercą” – recenzja.

Max Czornyj napisał książkę z perspektywy mordercy, korzystając z prawdziwej historii jednego z najbardziej zepsutych seryjnych zabójców. Jack Unterweger, odsiadując wyrok dożywocia w więzieniu za zabójstwo pewnej kobiety, napisał kilka książek, opowiadań i wierszy. Społeczeństwo domagało się uwolnienia „zresocjalizowanego” i utalentowanego pisarza, który po odzyskaniu wolności nadal pisał oraz.. wrócił do mordowania.

Bardzo interesująca pozycja pozwalająca poznać okoliczności popełnionego morderstwa z najbardziej mrocznej strony. Max Czornyj dokładnie poznał historię Unterwegera, przeczytał akta sprawy i stworzył nietuzinkową opowieść o mistrzu manipulacji, uwielbianym przez tłumy poecie. W teatrze życia odgrywał rolę przykładnego obywatela, żałującego błędów młodości po to, by za kurtyną zaspokajać swoje żądze w prawdziwie bestialski sposób. Autor idealnie oddał techniki niewątpliwe skutecznych manipulacji, z których korzystał Unterweger zyskując sympatię ludzi i zmuszając ich do tańczenia w takt muzyki, którą im zagrał. Mamy tu opisanych kilka morderstw wraz z uczuciami oraz emocjami towarzyszącymi zabójcy w chwili popełniania zbrodni – niestety nie tyle, ile oczekiwałam. Większość książki opisuje życie Unterwegera niedotyczącego zabójstw w bezpośredni sposób i to jest mój główny zarzut w kierunku tej książki, zabrakło mi większej ilości emocji. Narracja jest oczywiście pierwszoosobowa, jednak wiele treści przedstawiają fakty ujęte w wielu ramach czasowych – co początkowo wzbudza chaos, lecz później wszystko wraca na stabilne tory. Poznajemy trudne dzieciństwo seryjnego mordercy oraz motywy popełnienia pierwszej zbrodni. Czornyj wtrącił również kilka suchych informacji dopisanych kursywą, odnoszących się do danych sytuacji opisanych wcześniej. Cieszę się, że dzięki autorowi poznałam tę historię. Myślę, że mimo kilku wad, książkę warto przeczytać.

6 myśli w temacie “Max Czornyj „Jestem mordercą” – recenzja.”

  1. Wydaje mi się, że zbyt łatwo rozgrzeszamy morderców, choćby tłumacząc trudnym dzieciństwem. Uczyłam dzieci z patologicznych rodzin, niektóre życiorysy były traumatyczne, ale żadne nie zostało mordercą. Natomiast zamordował ojca, zakopał w piwnicy i przysypał węglem chłopak z normalnego domu kulturalnych rodziców, a inny poderżnął gardło swojej babci… Nie chodzi o epatowanie dramatami, ale są pewnie niezbadane zaburzenia osobowości, które sprawiają odczuwanie przyjemności w trakcie zabijania.
    Serdeczności zasyłam

    Polubione przez 1 osoba

    1. Zgadzam się w 100% – nie istnieje zaden schemat, dzięki któremu możemy rozpoznać rozwijającego się mordercę, zwłaszcza seryjnego. I nie istnieje chyba nic, co mogłoby rozgrzeszać takiego osobnika.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s