Co nowego?

Hej, kochani.

Wczoraj – według tego, co pisałam pół roku temu – byliśmy z małą na prywatnej wizycie u cenionego laryngologa w Katowicach. Niestety badanie fiberoskopowe średnio nam wyszło, dlatego więcej będę wiedzieć po endoskopii wykonanej w szpitalu, do którego mamy się wybrać w poniedziałek. Prawdopodobnie zrobimy jakiś krok do przodu. Krtań się ładnie zagoiła, po refluksu nie ma śladu, a struna głosowa chyba się zregenerowała – doktor nie potrafił stwierdzić tego na 100%, ponieważ mała płakała i się rzucała, nie dało się jej utrzymać w jednej pozycji.. W szpitalu z pewnością da mi popalić 🙂 wygląda jednak na to, że robimy jakieś postępy – w końcu, po 1.5 roku. Jeżeli dobrze pójdzie, to wymienimy rurkę na mniejszą i zaczniemy przygodę z zatykaniem jej korkiem, aby mała uczyła się mówić, oddychać przez nos i odkrztuszać wydzielinę. Jesteśmy dobrej myśli, mimo sporej pracy, która nas czeka. Powinnam być bardziej zadowolona, zwłaszcza z opcji działania struny głosowej, która wcześniej została spisana na straty. Niestety, jeśli coś się układa, coś innego musi się psuć… Ale tego tematu narazie nie chcę rozbudowywać.

Jak zauważyliście, zaczęłam ostatnio pisać wiersze. W zasadzie sama nie wiem, jak to się stało, bo z poezją jakoś nigdy mi nie było po drodze. W pewnym momencie nagle spotkaliśmy się na nieznanym skrzyżowaniu i postanowiliśmy, że dalej pójdziemy razem. Zapewne w najbliższej przyszłości okaże się, jak długo będzie trwać ta wspólna wyprawa. Może trochę męczą Was pesymistyczne smęty, które w nich zawieram, ale to chyba mój sposób na to, aby dać upust temu, co mi leży na sercu, a ostatnio spoczywa na nim bardzo duży ciężar, który przygniata go każdego dnia na nowo. Często głównym tematem wierszów jest nadzieja, bo teraz żyję głównie nią i chyba tylko ona pozwala mi na to, aby nie zwariować. Mimo wszystko widzę, że niektóre z nich niektórym z Was trochę się podobają i bardzo mnie to cieszy 🙂 może to początek jakiejś nowej przygody, kto wie…

Kilka dni temu dodatkowo skręciłam kostkę, tak żeby pobyt w szpitalu z dzieckiem był jeszcze ciekawszy… 🙂 nie może być za nudno! Trzymajcie zatem za nas kciuki w poniedziałek. Na pewno dam Wam znać, jakie decyzje zapadną po endoskopii.

Trzymajcie się!

18 myśli w temacie “Co nowego?”

  1. Trzymam kciuki i jestem dobrej myśli, obie jesteście dzielne. ❤

    Wiersze jak dla mnie rewelacja więc mam nadzieję, że jeszcze długo ta wasza wspólna droga potrwa. 😊

    A o kosteczce i wywracaniu się już nie mam nic do dodania…🍷😀

    Polubione przez 1 osoba

  2. najważniejsze, że jest promyk nadziei to zawsze krzepiące
    w poniedziałek będę trzymać kciuki
    łącze się w kontuzyjnym bólu 😉 ja nawet nie wiem co się stało, szłam i nagle zaczęło mnie coś boleć między biodrem a kolanem, ale do tego stopnia, że kroka cięzko zrobić i kuleję sobie :/

    Polubione przez 1 osoba

  3. Nie rezygnuj z wierszy, są coraz lepsze. One pomogą w rozładowaniu negatywnych emocji. Mam nadzieję, że powoli wszystko wróci do normy, a Ty będziesz mogła odetchnąć.
    Posyłam moc serdeczności

    Polubione przez 1 osoba

  4. Bez nadziei wszystko by było, nomen omen, beznadziejne. A tak jest szansa, jest na co czekać i o czym marzyć 🙂 Dla Was to marzenie o zdrowiu córci i będę trzymać za nie mocno kciuki! Za Twoją kostkę też. I pisz, pisz, kiedy tylko czujesz potrzebę przelania emocji w wiersz, bo to naprawdę koi. Powodzenia!

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s