Edgar Hryniewicki „Ostatni goblin” – recenzja.

Trwa krwawa wojna z Południem, podczas której Mins wraz ze swoimi towarzyszami odbywa karę za popełnione błędy, walcząc z wrogami ojczyzny. Przyjaciele zostają rozdzieleni. Mins znajduje i uwalnia goblina, który pomaga mu w trudnej akcji odnalezienia druhów i sprawia, że młodzieniec odbywa wewnętrzną przemianę.

Książka jest kontynuacją powieści „Czarne koty”, której nie czytałam, jednak – jak się okazuje i o czym zapewnia sam autor – nie trzeba czytać pierwszej części, aby bez problemu odnaleźć się w drugiej. Zacznę może od plusów powieści. Hryniewicki serwuje nam jazdę bez trzymanki dotyczącą scen wojennych i jej okrutnych skutków. Brutalne, aczkolwiek realne obrazy dodają książce mroku i uświetniają jej klimat, który utrzymuje się już do samego końca. Pomysł na fabułę oceniam bardzo dobrze, a malownicze opisy różnych miejsc dają naszej wyobraźni łatwą i przyjemną pracę. Główny bohater, Mins, jest naiwnym oraz niezdającym sobie sprawy ze swoich lekkomyślnych postępowań młodzieńcem, którego ratunkiem jest uwolnienie ostatniego żyjącego goblina. Jego życiowe mądrości oraz zmuszanie Minsa do samodzielnego przemyślenia wielu spraw sprawiają, że chłopak zaczyna inaczej patrzeć na otaczającą go rzeczywistość i ta przemiana podoba się czytelnikom. Chłopiec musi szybko dorosnąć poprzez okrutne sceny, które podsuwają mu toczące się bitwy. Autor bez pośpiechu, dokładnie opisał przygody głównego bohatera i goblina w trzecioosobowej narracji, a skonstruowana intryga – choć nie zawierająca dużego zaskoczenia – została dobrze przemyślana. Oprócz wątku wojennego mamy również wątek romantyczny, który zostanie dokończony w kolejnej części i ten zabieg wzmaga naszą ciekawość. Na koniec książki mamy ukazane mapy podbitych terenów, o których mowa w treści. Spodobało mi się wykreowanie postaci, jednak mam również zastrzeżenia dotyczące samej treści. Kilka sytuacji jest moim zdaniem zbędnych i sprawiają, że wielokrotne unikanie śmierci przez Minsa staje się mniej wiarygodne, a czytelnik przez rozbudowanie różnych opisów, które nic nie wnoszą do głównej akcji, zaczyna się trochę nudzić. Mało jest tutaj emocji i pole do popisu na budowanie napięcia zostało niezbyt wykorzystane, a powieść zyskałaby na tym naprawdę sporo. Dodatkowo motywy zachowania goblina budzą trochę wątpliwości. Mimo kilku wad, lektura wywiera dobre wrażenie, a zakończenie powoduje niedosyt i chęć sięgnięcia po kolejną część, na którą musimy zaczekać. Edgar Hryniewicki jest bardzo młody, włożył sporo pracy w powstanie powieści i widzę w nim spory potencjał na odniesienie dużego sukcesu w pisaniu książek.

Za egzemplarz do recenzji dziękuję autorowi.

8 myśli w temacie “Edgar Hryniewicki „Ostatni goblin” – recenzja.”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s